logo3
logo2
logo1

"Ufajmy znawcom, nie ufajmy wyznawcom"
Tadeusz Kotarbiński

Pykło sto dni

Jerzy PAPUGA | 22 marca 2024
Fot. Krystian MAJ/KPRM

Ani się obejrzeliśmy, a już minęło 100 dni rządzenia Donalda Tuska, które są okazją do znęcania się nad premierem i jego ministrami. Taka cezura obowiązuje i trzeba to przyjąć do wiadomości. Co jednak można wykonać przez ledwie trzy miesiące rządzenia, mając na Krakowskim Przedmieściu wciśnięty wsteczny bieg, a w trybunale z Alei Szucha jeszcze dodatkowy docisk?

Niestety, sytuację skomplikowała ubiegłoroczna retoryka wyborcza, której uległ Donald Tusk, ogłaszając 100 konkretów na 100 dni. Z tych dzisiaj raczej są nici. Trudno za to winić tylko premiera, ostatecznie nie jego winą jest obecny stan demokracji i praworządności w Polsce, ale wychodzi na to, że można chcieć dobrze i zarazem wpaść w sidła własnej retoryki. Dla wyrobionej politycznie publiczności było to zresztą wiadome od początku, ale nie wszyscy są w tym zakresie aż takimi mózgowcami (szkoda, że zabrakło ich w najbliższym zapleczu premiera.

Tak czy siak jazda pod tytułem „rozliczamy 100 dni” będzie trwać jeszcze dobre parę tygodni. Osobliwie na Wiejskiej, zarówno przy stoliku dziennikarskim, jak i we wnioskach do porządku dziennego, których wysyp będzie, podejrzewam, bardzo widowiskowy. Każdy poseł ław opozycji będzie podkreślał, jaki to z premiera Tuska kłamca i wiarołomca, a są przecież inicjatywy poselskie, które biorą złożone przezeń w kampanii wyborczej zapowiedzi na poważnie i mają już kształt ustaw. A w myśl zasady marszałka Hołowni, że zamrażarka sejmowa jest wyłączona, trzeba będzie je przeczytać i się przy okazji gęsto tłumaczyć.

Kwestionując zasadę, iż rząd trzeba rozliczać akurat w sto dni od chwili powołania, generalnie warto publicznie zastanowić się nad wartością składanych obietnic. I po prostu uczciwie powiedzieć ludziom, może nawet w nowej TVP, że są one długofalowe, sięgają horyzontu połowy kadencji, czyli np. momentu, kiedy Krakowskie Przedmieście opuści jego dzisiejszy lokator wraz ze współpracownikami. To na pewno uwolniłoby moce sprawcze rządu, który obecnie jest mocno sparaliżowany postawą prezydenta w sprawie wetowania ustaw. Co prawda udało się okiwać prezydenta Dudę metodą kroków dokonanych z ambasadorami, ale to tylko połowa sukcesu i gdzie nie spojrzeć mamy taki mniej więcej stan spraw.

W praworządności także połowa sukcesu, ale tu przynajmniej zaplanowano w Sejmie wysłuchanie publicznie w sprawie ustawy o KRS, więc jest jakiś progres. W mediach publicznych też mniej więcej: odwołano poprzednie upartyjnione ekipy, są nowi ludzie, ale otoczenie prawne pozostaje jakby stare i nawet widoków na zmiany nie ma. A przynajmniej naiwne było oczekiwanie że luty-marzec przyniesie nam założenia do nowej ustawy medialnej; teraz realnym terminem wydaje się maj-czerwiec, ale przecież pewności nie ma… W kwestii praw reprodukcyjnych tak samo, choć nie należy w czambuł potępiać ostrożnego marszałka Hołownię, że chce ocalić do prac komisyjnych wszystkie złożone projekty ustaw. Bo to w jakiś sposób porządkuje proceduralnie sprawę aborcji, wyjmując ją z bieżącego toku wydarzeń. Inna sprawa, że Lewica na tym temacie szalenie odżyła, czemu należy kibicować.

TAGI

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE ARTYKUŁY

  • ZAPRASZAMY TEŻ DO PISANIA!

    Napisz własny krótki komentarz, tekst na stronę internetową lub dłuższy artykuł
    Ta strona internetowa przechowuje dane, takie jak pliki cookie, aby umożliwić podstawowe funkcje witryny, a także marketing, personalizację i analizy, zgodnie z naszą Polityką Prywatności.
    W każdej chwili możesz zmienić swoje ustawienia przeglądarki lub zaakceptować ustawienia domyślne. Akceptuje politykę prywatności