logo3
logo2
logo1

"Ufajmy znawcom, nie ufajmy wyznawcom"
Tadeusz Kotarbiński

Rząd nadziei

Jerzy J. WIATR | 20 grudnia 2023
Fot. ©Krystian Maj / KPRM

Prawie dwa miesiące po październikowych wyborach powstał wreszcie rząd Donalda Tuska oparty na szerokiej koalicji demokratycznej. Po raz pierwszy zastosowany został tak zwany „drugi krok” w tworzeniu rządu, kiedy to inicjatywa przechodzi z rąk prezydenta w ręce Sejmu. Tym razem Konstytucja 1997 roku sprawdziła się – mimo że wcześniej jej postanowienia dały prezydentowi możliwość sztucznego przedłużania agonii rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Nowy rząd budzi nadzieję. W jego skład weszli wypróbowani weterani polityczni oraz młodzi politycy debiutujący w roli ministrów, ale już wypróbowani w walce o przywrócenie ładu demokratycznego. Na czele rządu stoi polityk o wielkim doświadczeniu – polskim i międzynarodowym – i równie wielkim autorytecie, nie tylko w Polsce. Jedyną zauważalną wadą tego rządu jest wciąż zbyt mała liczba kobiet – zaledwie jedna trzecia Rady Ministrów to kobiety. Pod tym względem Polska nadal poważnie odstaje od standardów europejskich.

Są podstawy do optymistycznego patrzenia w przyszłość. Wzmacnia je to, jak działa obecna większość sejmowa – sprawnie i stanowczo zmieniając zastaną sytuację polityczną. Nadzieję budzi też ciekawy program koalicji rządowej, wypracowany mimo oczywistych różnic ideologicznych w łonie tej koalicji. Zdolność do kompromisu jest bowiem warunkiem trwałego funkcjonowania demokracji. Z Unii Europejskiej płyną zapowiedzi rychłego zakończenia sporu, który kosztował Polskę utratę znacznej części europejskich funduszy, a przede wszystkim – dobrego imienia.

Dla lewicy powstanie rządu Tuska oznacza zasadniczą zmianę jej roli w państwie. Po osiemnastu latach jej przedstawiciele wracają do rządu, a Nowa Lewica bierze na siebie współodpowiedzialność za państwo. Ta nowa sytuacja rekompensuje lewicy słaby wynik osiągnięty w wyborach, a zarazem rodzi nowe nadzieje i możliwości, ale też nakłada większe obowiązki.

Nadziejom związanym z nowym rządem towarzyszyć musi świadomość, że podjął on niezwykle trudne zadanie. Po ośmiu latach rządów Prawa i Sprawiedliwości Polska stoi przed czterema wielkimi wyzwaniami, i w zależności od tego, jak ten rząd na nie odpowie, zależy nie tylko jego los, ale także szansa na to, by nie było już powrotu do autorytarnego kursu politycznego.

Wyzwaniem pierwszym jest stopień politycznej polaryzacji. Polska polityka naznaczona została tak głębokimi podziałami, jakich nie było co najmniej od lat stanu wojennego. Nienawiść i pogarda w stosunku do przeciwników, zasiane przez Jarosława Kaczyńskiego i jego akolitów, nie znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Trzeba będzie mądrości i determinacji, by odbudować poczucie narodowej wspólnoty, zachwiane przez tych, którzy przeciwnika politycznego przedstawiają jako agenta wrogich sił – niemieckich czy rosyjskich. Pojednanie nie wyklucza pociągnięcia do odpowiedzialności ludzi, którzy złamali prawo, ale musi oznaczać wyciągniętą rękę do milionów tych obywateli, którzy oddali głosy na Prawo i Sprawiedliwość. Sprawiedliwość nie może oznaczać odwetu.

Drugim wyzwaniem jest katastrofalna sytuacja finansów publicznych, zdewastowanych przez nieobliczalną politykę Prawa i Sprawiedliwości. Rozwiązanie problemu nadmiernego zadłużenia nie może polegać na obcinaniu świadczeń socjalnych. Platforma Obywatelska wiele się nauczyła w ostatnich latach, a jej przywódca rozumie, że w 2015 roku u podstaw przegranej leżało wieloletnie lekceważenie społecznych skutków neoliberalnej polityki gospodarczej. Do tej polityki nie ma na szczęście powrotu. Trzeba więc znaleźć inne źródła naprawy finansów publicznych. Trzeba – i to szybko – poprawić sytuację finansową sfery budżetowej – w tym zwłaszcza nauczycieli i pracowników służby zdrowia To wszystko wymaga wygenerowania znacznych środków finansowych. W części będzie to możliwe dzięki odmrożeniu pieniędzy unijnych, ale konieczne będą także cięcia w rozdętych poza rozsądne granice programach rządowych. Megalomańsko zaplanowane lotnisko w Baranowie to jeden z przykładów takich marnotrawnych inwestycji, za którymi stały racje propagandowe, a nie rachunek ekonomiczny. Konieczne będą oszczędności w wydatkach na administrację państwową, a być może także – w programie zbrojeniowym. Kluczowe jednak znaczenie będzie miała polityka gospodarcza pobudzająca wzrost gospodarczy, a co za tym idzie – zwiększająca wpływy do budżetu państwa.

Trzecie wyzwanie to dziedzictwo rządów PiS w obszarze wymiaru sprawiedliwości. Polska na szczęście nie zaszła w tej dziedzinie tak daleko, jak Węgry czy Turcja (nie mówiąc już o prawzorze rządów autorytarnych, jakim jest Federacja Rosyjska), ale zastany stan rzeczy budzi uzasadnione obawy. Część zmian będzie możliwa natychmiast – na przykład odwołanie dyspozycyjnych prezesów sądów, czy szefów prokuratur – ale wiele wymagać będzie zmian ustawowych, a te aż do połowy 2025 roku możliwe będą jedynie w uzgodnieniu z prezydentem Andrzejem Dudą. Oznacza to trudną współpracę z głową państwa niekryjącą swoich politycznych sympatii i ponoszącą znaczną część odpowiedzialności za zdewastowanie sądownictwa i prokuratury. Prezydent Duda powinien jednak mieć świadomość, że ostateczna ocena jego dziesięcioletniej prezydentury w wielkiej mierze będzie zależała od tego, czy na jej finiszu potrafi wyzwolić się z gorsetu partyjnej lojalności wobec PiS i osobistej wobec lidera tej partii.

Czwartym wyzwaniem jest konieczność wyjścia naprzeciw światopoglądowym postulatom znacznej części wyborców, którzy głosując przeciw Prawu i Sprawiedliwości oczekiwali liberalizacji ustawy antyaborcyjnej, poszanowania praw mniejszości seksualnych i przerwania politycznej dominacji hierarchii kościelnej w życiu politycznym. Tylko w części tych spraw demokratyczna większość mówi jednym głosem. Słusznie zapowiada odejście od poddańczego stosunku władz państwowych do Kościoła rzymsko-katolickiego. Odrzuca zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej dokonane na wniosek posłów Prawa i Sprawiedliwości przez dyspozycyjny wobec tej partii Trybunał Konstytucyjny. To bardzo ważne, że Koalicja Obywatelska jeszcze przed wyborami wyraźnie opowiedziała się za daleko idącą liberalizacją ustawy antyaborcyjnej, od dawna konsekwentnie postulowaną przez lewicę. Trzeba jednak pamiętać, że w tej sprawie oba ugrupowania Trzeciej Drogi są znacznie bardziej wstrzemięźliwe, a bez ich głosów żadna zmiana nie będzie możliwa. Konieczne jest więc wynegocjowanie wewnątrz koalicji rządowej jakiegoś kompromisu, a także – co będzie trudniejsze – przekonanie do niego tych postępowych wyborców, którzy oczekują znacznie głębszych zmian. Nie wolno dać się zwieść radykałom, którzy stawiają sprawę na ostrzu noża: albo stuprocentowe poparcie dla słusznych postulatów laicyzacyjnych, albo odmowa poparcia dla rządu. To byłaby droga do katastrofy. Zarazem jednak nie wolno zaniechać uporczywego działania na rzecz tych postulatów, by do ich realizacji doprowadzić, gdy dojrzeje do tego sytuacja polityczna.

Nie wymieniłem w tym wyliczeniu problemów międzynarodowych, gdyż w tej dziedzinie nowy rząd nie będzie miał istotniejszych trudności. Unia Europejska wita powrót Polski do rodziny europejskiej z entuzjazmem i z nadzieją. Z USA płyną słowa uznania. Polska znów ma szansę na to, by odgrywać znaczącą rolę w rodzinie państw demokratycznych. Jest to szczególnie ważne w obecnej sytuacji międzynarodowej, gdy trwa rosyjska agresja przeciw Ukrainie i gdy leje się krew w Palestynie. Nie wiemy, co przyniesie najbliższa przyszłość. Groźnie wyglądają dzisiejsze prognozy wyborcze w USA, przewidujące możliwość powrotu do władzy Donalda Trumpa, a także rysujące się perspektywy wzrostu sił radykalnej prawicy nacjonalistycznej w Europie – zwłaszcza we Francji, Włoszech i w Niemczech, a ostatnio także w Holandii… Nie mamy wpływu na te procesy, ale czuję się bardziej bezpieczny, wiedząc, że losy Polski są dziś w dobrych rękach – polityków, którzy polski interes narodowy rozumieją jako umacnianie naszej roli we wspólnocie państw demokratycznych.

Zadajemy sobie pytanie, jak długo ten rząd będzie w stanie kierować państwem. Jest to w istocie sprawa spoistości obecnej koalicji. Koalicja ta to trudne porozumienie ugrupowań o bardzo różnych rodowodach i aksjologiach. Utrzymanie tej koalicji co najmniej przez całą kadencję jest w interesie polskiej demokracji, ale wymaga od wszystkich partnerów umiaru i gotowości do zawierania kompromisów. Kluczowe będą tu wybory prezydenckie 2025 roku. Czy obecnej większości demokratycznej uda się wyłonić wspólnego kandydata, który miałby bardzo duże szanse na zdobycie prezydentury? Oznaczałoby to definitywne odsunięcie od władzy autorytarnej prawicy i otworzenie drogi do poważnej reformy państwa w duchu demokratycznym. Należy tego życzyć politykom nowej demokratycznej większości.

Artykuł napisany w połowie grudnia 2023 r., zamieszczony w skróconej wersji jako spotlight na reshumana.pl 15 grudnia 2023 r., w pełnej – opublikowany w numerze 1/2024 „Res Humana”, styczeń-luty 2024 r.

TAGI

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE ARTYKUŁY

  • ZAPRASZAMY TEŻ DO PISANIA!

    Napisz własny krótki komentarz, tekst na stronę internetową lub dłuższy artykuł
    Ta strona internetowa przechowuje dane, takie jak pliki cookie, aby umożliwić podstawowe funkcje witryny, a także marketing, personalizację i analizy, zgodnie z naszą Polityką Prywatności.
    W każdej chwili możesz zmienić swoje ustawienia przeglądarki lub zaakceptować ustawienia domyślne. Akceptuje politykę prywatności