logo3
logo2
logo1

"Ufajmy znawcom, nie ufajmy wyznawcom"
Tadeusz Kotarbiński

Przywództwo w czasach przełomu. Autorytet i empatia

Jerzy J. WIATR, Mirosław CHAŁUBIŃSKI | 17 lipca 2023

O książce „Prezydent. Aleksander Kwaśniewski w rozmowie z Aleksandrem Kaczorowskim” (Znak. Litera nova, Kraków 2023) rozmawiają profesorowie Jerzy J. WIATR i Mirosław CHAŁUBIŃSKI

M. Chałubiński: Książka, którą omawiamy nasuwa szereg pytań dotyczących osobowości politycznej Aleksandra Kwaśniewskiego, kontekstów jej kształtowania się. Zwłaszcza tych, które były ważne dla jego aktywności publicznej. A więc jak scharakteryzowałbyś styl przywództwa politycznego Aleksandra Kwaśniewskiego?

J.J. Wiatr: W wielu pracach podkreślałem znaczenie osobowości polityków, ich talentów, zaniechań, dla zrozumienia tego, co dzieje się w politycznej rzeczywistości i uchwycenia jej trendów rozwojowych. A jest to temat wciąż niedoceniany, mimo deklaracji wielu badaczy i publicystów. Ma on szczególne znaczenie w rozumieniu kryzysów, gdy załamują się istniejące, rutynowe formy i struktury działania, gdy niezbędne i możliwe staje się wypracowanie alternatyw instytucjonalnych. Właśnie sytuacje kryzysowe pozwalają niekiedy ujawnić się i rozwinąć talentom polityków. Nierzadko także możliwe staje się ich wpływanie w daleko szerszej skali na bieg wydarzeń. Przykładami tego typu mogą być postaci Charlesa de Gaulle’a i Winstona Churchilla. Obaj oni weszli do wielkiej polityki w sytuacjach kryzysu ich państw (przegrywana wojna) podczas II wojny światowej i odegrali w tym czasie kluczowe role polityczne. W pewnym stopniu tę prawidłowość odnieść można do A. Kwaśniewskiego, o czym powiem więcej za chwilę.

Kategorię przywództwa politycznego można pogłębić przez użycie pojęcia pokolenia (tu nawiązuję do koncepcji socjologa niemieckiego Helmuta Schelske’go), traktując go jako zbiorowość ludzi, którzy osobno i niezależnie od siebie doświadczyli takich samych, ważnych wydarzeń historycznych, przeżyli te same sytuacje i reagowali na te same wyzwania. To formowało ich przekonania, mentalności, a także stwarzało poczucie wspólnego losu i solidarności. Tak rozumiany podział na pokolenia jest ważnym czynnikiem strukturalizującym społeczeństwa i nie musi bynajmniej wiązać się z dużymi różnicami wieku lecz przeżyciem ważnego wydarzenia, np. wojny lub rewolucji.

Młody Kwaśniewski wchodzi do polityki w początkach lat siedemdziesiątych, jeszcze w sytuacji w Polsce przedkryzysowej, gdy w czasie studiów w Uniwersytecie Gdańskim zaczyna działać w Zrzeszeniu Studentów Polskich i szybko w jego strukturach awansuje. W 1976 r. wstępuje do PZPR. W tym mniej więcej czasie rozpoczyna się w Polsce (w natężonej formie) kryzys ekonomiczno-polityczny. Powstaje KOR, mają miejsca wystąpienia robotników, nadchodzi gospodarczy regres prowadzący do sierpnia 1980 r. a później do Okrągłego Stołu i oddania władzy przez PZPR. Kwaśniewski wierzył, że poprzez działalność w PZPR dokonać się może zasadnicze reformowanie Polski, jej modernizacja. I ten młody, zdolny człowiek obejmuje wówczas wysokie funkcje w centrali ZSP, zostaje naczelnym „ITD”, następnie „Sztandaru Młodych”, potem ministrem sportu i wreszcie uczestniczy w Okrągłym Stole.

Można powiedzieć, że wtedy objawiły się wyraziście ważne cechy przywódcze A. Kwaśniewskiego, m.in. inicjatywność, pomysłowość, elastyczność. Na przykład wtedy, gdy doszło do impasu w negocjacjach Okrągłego Stołu, zaproponował (z własnej inicjatywy) całkowicie wolne wybory do senatu. Improwizowany pomysł A. Kwaśniewskiego został zaakceptowany przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Pamiętajmy, że wówczas (w pierwszej połowie 1989 r.) rządząca ekipa nie planowała oddania władzy, lecz chciała modyfikacji systemu, m.in. poprzez stworzenie silnej prezydentury i dopuszczenie opozycji do współrządzenia. Wierzono dość powszechnie – sam byłem w tej grupie, ale na szczęście się myliłem – że system pojałtański w Polsce i w skali międzynarodowej będzie trwał bardzo długo.

M. Chałubiński: Nie należałeś do wyjątków. Dla przykładu wymieńmy Zbigniewa Brzezińskiego, Jürgena Habermasa i Michaiła Gorbaczowa.

Chciałbym, Jurku, poznać Twoją opinię w takiej kwestii: w jakim stopniu PZPR można nazwać partią komunistyczną? Wyjaśnię, że pytam o to głównie w kontekście przekonań A. Kwaśniewskiego, ich ewolucji. I jako czytelnik jego świeżej książki, a także uważny słuchacz wielu innych publicznych wypowiedzi, bo późniejszy prezydent sprawiał wrażenie osoby o lewicowych przekonaniach, wcześnie uformowanych, ale nie komunistycznych. Obecność w PZPR (i elitach władzy zdominowanych przez tę partię) była głównym obszarem działania wielu ludzi w ówczesnych warunkach geopolitycznych (pojałtańskich, jak to nazwaliśmy), którzy mieli ambicje reformowania PRL.

J.J. Wiatr: Oczywiście PZPR – a istniała ona od 1948 r. – nie sposób jest nazwać (bez wielu zastrzeżeń) partią komunistyczną. Podobnie, jak jej poprzedniczki, na czele z PPR. Owszem, istniały w PRL środowiska komunistyczne, np. dawni członkowie KPP, a także grupy młodych stalinistów. Ale w sumie stanowili oni margines, swoisty skansen.

Niemało Polaków miało poczucie wdzięczności wobec rządzących za awans społeczny, który dokonał się po wojnie. Wyraził to wielokrotnie (z dużą przesadą) Mieczysław Rakowski, który stwierdził, że gdyby nie PRL, to: „pasałby przez całe życie krowy”. Znając talenty Rakowskiego, nie wątpię w jego późniejszy sukces życiowy w innych warunkach społecznych.

Natomiast nie ulega wątpliwości, że większość Polaków raczej tolerowała komunistów ze względów geopolitycznych i tzw. życiowych, adaptując się do istniejących warunków. Gdy bowiem spojrzysz na mapę i znasz choćby minimalnie historię, to potwierdzisz, że po II wojnie nie było realistycznej alternatywy, a ja sam (będąc z natury realistą politycznym) nie wierzyłem wówczas w zasadniczo odmienne rozwiązania. Ale też nie byłem nigdy komunistą. O zagadnieniach polskich wyborów pisał sugestywnie w swych książkach Lech Mażewski. W każdym razie zdecydowanie nieprawdą jest, że w roku 1980 w Polsce było 3 mln komunistów. Tak twierdził Edward Gierek tuż przed sierpniem 1980 r., gdy kryzys w Polsce pojawił się już w ostrej formie. W latach osiemdziesiątych (zwłaszcza od 1985 r., gdy w ZSRR władzę objął Michaił Gorbaczow), kiedy potężniały problemy gospodarcze, rozwijała się podziemna opozycja polityczna, coraz głośniejsze stawały się postulaty reform w różnych dziedzinach i alternatywnych rozwiązań ustrojowych. Nie zawsze miały one konkretny i całościowy charakter. Istniały też inne zagrożenia.

Już po przewrocie 1989 r. pytałem Wojciecha Jaruzelskiego o to, kiedy zniknęły u niego obawy związane z możliwością interwencji ZSRR w Polsce. Po zastanowieniu powiedział, że dopiero w lipcu 1988 r. po wizycie Gorbaczowa w Warszawie. Dopiero!

M. Chałubiński: Lata osiemdziesiąte XX w. oznaczały w przypadku A. Kwaśniewskiego okres intensywnej aktywności publicznej, rosnącego autorytetu w środowiskach lewicy, pełnienie różnych funkcji w mediach i administracji państwowej. Jestem przekonany, że w tym awansie istotną rolę odgrywały te cechy, które konstytuowały jego talenty przywódcze, o których już sporo powiedziałeś.

J.J. Wiatr: Jest w tym sporo racji. Zauważyć trzeba, iż nie był on jednak przywódcą „stada”, które idzie za nim ślepo. A i on sam nie potrzebował takiej władzy, która jest wolna od perswazji i przekonywania. Doświadczyłem tego, gdy był przewodniczącym SdRP. Potrafił jednak w trudnych momentach wykazać zdecydowanie, które oddziaływało na jego współpracowników. Skutecznie przekonywał np. swój klub poselski w sprawach votum nieufności dla rządu premier Hanny Suchockiej w maju 1993 r.

Potrafił też samodzielnie i spontanicznie podejmować trudne decyzje. Znany jest epizod w sejmie, gdy w 1992 r. szef KPN Leszek Moczulski wystąpił z obraźliwym objaśnieniem skrótu PZPR (Płatni Zdrajcy, Pachołki Rosji). Wtedy za przykładem Kwaśniewskiego z sali obrad wyszedł w proteście cały klub poselski.

Wspomnieć też należy o pewnych cechach, które jednały Kwaśniewskiemu popularność. Należy do nich tolerancyjne nastawienie wobec innych przekonań, np. religijnych. Deklaruje się on jako agnostyk, czym różni się od swojej najbliższej rodziny. Lubi ludzi i pomaga im w sytuacjach kryzysowych, okazuje zainteresowanie, troskę, wsparcie. Gdy cierpiałem na chorobę nowotworową, odwiedził mnie w szpitalu. Ujmuje także innych swoim dowcipem, poczuciem humoru.

M. Chałubiński: Konwencja wywiadu rzeki, a więc przeprowadzania pogłębionych wywiadów z politykami, ma liczne zalety poznawcze, o ile nasz rozmówca zachowuje szczerość, a także dystans do samego siebie. To drugie bywa czasem trudniejsze do osiągnięcia, lecz w tym wypadku A. Kaczorowskiemu generalnie to się udało. Książkę tę – przynajmniej jej fragmenty – można więc potraktować jako praktyczne źródło wiedzy, z którego czytelnik dowiaduje się sporo o sprawach, które należą do politycznej kuchni. Dotyczy to zwłaszcza rozmówców, którzy uczestniczyli w wielkiej polityce i sami ją okresami robili, a do takich należy bezsprzecznie eksprezydent naszego kraju.

Do ważnych wydarzeń, o których mowa w książce należą: tzw. sprawa Rywina, ustąpienie Włodzimierza Cimoszewicza z kandydowania na stanowisko prezydenta oraz katastrofa smoleńska. Informacje na ten temat zawarte w publikacji każdy historyk lub politolog może skonfrontować z istniejącą obecnie wiedzą.

Jednak nie wyczerpuje to walorów poznawczych omawianej książki. Dlatego zaproponuję listę tematów, które według mnie ona implikuje:

– Przywództwo polityczne (w wersji rozszerzonej) jako kompleks zagadnień składających się na bardziej rozległy temat, który brzmi: Rola jednostki w historii. Humanista musi się tym zajmować!

– Rozkład realnego socjalizmu w Polsce i w całym bloku wschodnim.

– Rola dyfuzji wzorów działania politycznego a wydarzenia końca XX w.

– Nieprzewidywalność wydarzeń i procesów historycznych.

J.J. Wiatr: Otrzymaliśmy zbiór tematów na kolejną książkę!

M. Chałubiński: I to grubą! Mam tego pełną świadomość.

J.J. Wiatr: Muszę zatem ograniczyć się do kilku wątków. Determinizm historyczny jest dość często pojmowany fatalistycznie, jako jednowariantowa koncepcja możliwych wydarzeń. Ale wiemy, że prawie zawsze istnieją alternatywy. Wiele zależy od przywódców politycznych, którzy działali w okresach kryzysu, co nie znaczy, że realizowali oni w pełni swe koncepcje. Porównajmy np. M. Gorbaczowa, L. Wałęsę i W. Jaruzelskiego. Na szczęście w przypadku dla Polski nie zrealizował się ani wariant Stanisława Augusta Poniatowskiego ani Aleksandra Wielopolskiego. Do innych problemów podanych na twojej, Mirku, liście tematów, wrócimy przy innej okazji.

W sumie Prezydent to udana, inspirująca publikacja. Należałoby ją jednak rozszerzyć o różne zagadnienia, w tym m.in.:

– aktywność A. Kwaśniewskiego w okresie tworzenia i szefowania SdRP,

– życie A. Kwaśniewskiego po zakończeniu prezydentury i formy jego późniejszej aktywności,

– kryzys polskiej lewicy i jej przyczyny.

Tak więc po wyczerpaniu nakładu pomyślmy o drugim, rozszerzonym wydaniu.

Rozmowa ukazała się w numerze 4/2023 „Res Humana”, wrzesień-październik 2023 r.

TAGI

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE ARTYKUŁY

  • ZAPRASZAMY TEŻ DO PISANIA!

    Napisz własny krótki komentarz, tekst na stronę internetową lub dłuższy artykuł
    Ta strona internetowa przechowuje dane, takie jak pliki cookie, aby umożliwić podstawowe funkcje witryny, a także marketing, personalizację i analizy, zgodnie z naszą Polityką Prywatności.
    W każdej chwili możesz zmienić swoje ustawienia przeglądarki lub zaakceptować ustawienia domyślne. Akceptuje politykę prywatności