logo3
logo2
logo1

"Ufajmy znawcom, nie ufajmy wyznawcom"
Tadeusz Kotarbiński

Spór o Jana Pawła II

Mirosław CHAŁUBIŃSKI | 17 marca 2023

Po śmierci Jana Pawła II (2005 r.) hasło „Santo Subito”(święty natychmiast!) stanowiło dla Watykanu swego rodzaju ponaglenie. Zmarły papież miał zostać szybko kanonizowany – co też odbyło się w trybie przyśpieszonym, w 2014 roku. Obecnie hasło to nabrało ironicznego, czy wręcz sarkastycznego znaczenia. Między innymi za sprawą pedofilii wśród księży, a nawet wysokich hierarchów kościelnych.

Na początku marca br. w księgarniach ukazała się książka pt. Maxima culpa. Jan Paweł II wiedział (Wydawnictwo Agora).

Jej autor, Ekke Overbeek, jest dziennikarzem, holenderskim korespondentem kilku niderlandzkich mediów, od prawie dwudziestu lat mieszkającym w Polsce i zajmującym się historią oraz polityką naszego kraju, a zwłaszcza najnowszymi dziejami Kościoła. Książkę tę można uznać za kontynuację jego wcześniejszej o dziesięć lat pracy Lękajcie się. Ofiary pedofilii w polskim Kościele. W porównaniuz poprzednią jest o wiele lepiej informacyjnie udokumentowana, co musiało być efektem solidnej kwerendy źródłowej. Maxima culpa prawie natychmiast uzyskała szeroki rozgłos, o czym świadczą wywiady z autorem, recenzje, omówienia, a niekiedy też i polemiki.

Na zainteresowanie książką i żywe reakcje (a można mieć pewność, że jest to dopiero ich początek) silnie wpłynęła sama jej problematyka – sytuacja polskiego Kościoła w ostatnich latach, charyzmatyczna postać Jana Pawła II, klimaty konfliktów politycznych w naszym kraju, w które uwikłany jest polski katolicyzm. Zresztą żywe zainteresowanie tymi sprawami jest typowe dla społecznych reakcji na różne filmy, książki itp. penetrujące tę problematykę – dla przykładu wymienię: film Wojciecha Smarzowskiego Kler (2018); produkcje Tomasza i Marka Sekielskich – Tylko nie mów nikomu (2019), Zabawa w chowanego (2020); Marcina Gutowskiego – Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza (2021) oraz A. Nowaka i S. Obirka Gomora. Pieniądze, władza i strach w polskim kościele (2021). Wymienione pozycje były wielokrotnie nagradzane i odniosły wielki sukces komercyjny. Ale też wywoływały gwałtowne sprzeciwy środowisk prawicowo-konserwatywnych.

* * *

Główną tezę pracy E. Overbeeka można ująć następująco: Karol Wojtyła jeszcze przed objęciem funkcji papieża (1978 r.) podczas wieloletniego kierowania archidiecezją krakowską (1958-1978) wiedział o przestępstwach pedofilskich swoich podwładnych. Z reguły wiedza ta nie prowadziła do ukarania sprawców, lecz przesunięcia ich do innych parafii; zaś ofiary działań pedofilskich zazwyczaj nie były przedmiotem głównych zainteresowań kurii. Liczył się głównie interes instytucji kościelnych, który wymuszał tuszowanie księżej pedofilii. Tak czy inaczej dowodzi to braku odpowiedzialności wobec aktywności duszpasterskiej.

Overbeek jest również przekonany, iż bierności czy opieszałości Jana Pawła II w okresie pontyfikatu (czyli od 1978 r.) w sprawie pedofilii nie można tłumaczyć jego naiwnością, starczym zniedołężnieniem, ciężkimi chorobami, z którymi się borykał czy też urazami wyniesionymi z epoki komunizmu. Dotyczy to głośnych spraw H. H. Groëra, założyciela Legionu Chrystusa M. M. Degollado i T. McCarrica. Trzeba jednak zauważyć – a czynią to nawet krytycy Jana Pawła II – iż oczyszczanie kościoła z pedofilów rozpoczęło się w okresie jego pontyfikatu ponieważ w 2001 r. papież podpisał rozporządzenie, zgodnie z którym dokumenty dotyczące wiarygodnych oskarżeń muszą być wysyłane do Watykanu.

Reasumując, według Overbeeka Jan Paweł II działał jak szef instytucji, którą musi chronić, zwłaszcza jej dobrego imienia. Jak to aktualnie widzimy – z nader wątpliwym rezultatem.

Nie ma on też lepszego zdania o działalności papieża Franciszka na tym polu. Jego pontyfikat znaczą zaniechania dotyczące również polskiego katolicyzmu. Wydaje się jednak – moim zdaniem – że opinie Overbeeka są w tym punkcie stanowczo przesadzone.

* * *

Bardzo szeroki oddźwięk wywołał artykuł Adama Michnika, naczelnego redaktora Gazety Wyborczej, noszący wymowny tytuł Jest wielki nawet jeśli pobłądził (GW,
16–19.02.2023). Przybrał on formę rozbudowanego wywiadu, a w znacznej części polemiki red. Dominiki Wielowieyskiej z tezami autora.

Adam Michnik bronił w swym wywiadzie Jana Pawła II przed pewnymi dość pospolitymi formami krytyki, które redukują działalność papieża w polityce i jego osiągnięcia do błędów i niedopatrzeń w sferze pedofilii wśród księży. Nie można zapomnieć o jego osiągnięciach czyniących go jedną z najwybitniejszych postaci życia politycznego Polski w XX w. Stanowczo nie można pisać o postaci Jana Pawła II jedynie w kontekście skandali pedofilskich; ale w tej dziedzinie spoczywa na nim ze względu na wybitnie scentralizowaną strukturę władzy w kościele katolickim poważna część odpowiedzialności.

Michnik mocno podkreśla, iż nie można zapominać, że Karol Wojtyła był „dzieckiem swego czasu”. Musiało to kształtować jego mentalność. Zaś walka z pedofilią w kościele rozpoczęła się w szerszym zakresie dopiero w pierwszej połowie 1985 r. w USA. Oprócz tego działała (powszechnie!) obrona dobrego wizerunku instytucji i identyfikacja ze świętą instytucją Kościoła.

Michnik dostrzega – i mocno to akcentuje – liczne dezinformacje oraz manipulacje, z którymi stykał się papież, np. w sprawach J. Paetza czy M. M. Degollado. Nie zawsze też jego współpracownicy (S. Dziwisz, J. Kowalczyk) dostarczali mu rzetelnych informacji.

Michnik nie jest skłonny idealizować Jana Pawła II. Miał on – jego zdaniem – wyraźnie „złą rękę” do nominacji hierarchów (a jest to przecież grupa kluczowa dla funkcjonowania katolickiego kościoła, zważywszy na jego centralizację), zaś jego poczynania w różnych sprawach cechował konserwatyzm.

Całościowa ocena osoby Jana Pawła II, której dokonuje Michnik jest wyraźnie bardzo pozytywna i należy mówić o jego niewątpliwych sukcesach i zasługach, a nawet wielkości.

Wymieńmy więc:

– tonizowanie konfliktów w Polsce w okresie stanu wojennego (i później), co stało się ważnym czynnikiem pokojowej transformacji postkomunistycznej w Polsce. Dodajmy też od siebie, iż wypracowane wówczas rozwiązania tworzyły model „pożegnania” z komunizmem w innych krajach;

– ekumenizm, otwarty stosunek do innych religii. Jan Paweł II był pierwszym papieżem, który przekroczył próg synagogi i meczetu;

– być może nie bylibyśmy w Unii Europejskiej, gdyby nie przekonał on w krytycznych momentach hierarchów kościelnych w 2003 r. Aleksander Kwaśniewski (przecież współautor integracji Polski z UE) wielokrotnie wypowiadał się o ważnej roli papieża w okresie negocjacji – i nie były to wypowiedzi czysto kurtuazyjnej natury.

Liczne dyskusje na temat całościowej oceny działalności Jana Pawła II to nie tylko spory o pedofilię wśród księży, choć w ostatnim okresie w wielkim stopniu współtworzą one tematykę i temperaturę życia politycznego w Polsce.

Ale działają też inne czynniki.

Kościół instytucjonalny stał się w Polsce po r. 1989 ważnym składnikiem systemu politycznego, ewoluującego od powstającej demokracji w stronę autorytaryzmu. Szczególnie widoczne stało się to po roku 2015, gdy rządy objęła Zjednoczona Prawica. Współcześnie zaś można z uzasadnieniem mówić o rządach duumwiratu, składającego się z PiS-u i Kościoła katolickiego.

Mimo materialnego bogactwa można mówić o kryzysie religijności w Polsce i postępującej w naszym kraju laicyzacji w sferze mentalności i praktyk religijnych. Świadczą o tym różne badania społeczne przeprowadzane w ostatnich latach.

W okresie 1992–2022 liczba wierzących spadla z 94% do 84%, a praktykujących z 70% do 42%. Procesy laicyzacji są szczególnie silne w przedziale wieku 18–24. W tej grupie wiekowej znajdziemy najwięcej niewierzących i niepraktykujących. Można mówić o spektakularnym charakterze tych procesów.

Mimo kryzysu religijności w Polsce Kościół pozostaje potężną siłą, dysponującą wpływowymi środkami masowego przekazu. Zaliczmy też do nich ambony.

W Polsce Jan Paweł II – choć jego szczytowa popularność, jak się wydaje, przeminęła – pozostaje dla bardzo licznych „naszym” papieżem i to w dodatku świętym. Dla wielu rodaków jest wciąż najwybitniejszym Polakiem nie tylko w XX wieku, lecz w całej historii Polski.

W tej sytuacji nawet solidne publicystyczne penetracje i studia naukowe ukazujące go od mniej heroicznej strony, np. braku skuteczności w zwalczaniu pedofilii, mogą przez partię stawiającą w rządzeniu na konflikt (a taką bez wątpienia jest PiS) być traktowane jako coś antypolskiego, antykościelnego; a to uzasadnia totalną z nimi walkę. Ten instrument walki politycznej może być skuteczniejszy niż ataki PIS na Niemcy, traktowane jako IV Rzesza. Tym bardziej przy braku sukcesów gospodarczych, drożyźnie, inflacji, korupcji itp.

Opozycja powinna pamiętać, iż Jan Paweł II dla znaczącej grupy Polaków jest wciąż Santo.

Przykładem rozgrywania sprawy ocen papieża i księżej pedofili w relacji do Jana Pawła II są wydarzenia w Sejmie RP w dniu 9 marca 2023 r.

Dzień wcześniej wyemitowany został w TVN24 reportaż „Franciszkańska 3” dokumentujący w przekonujący sposób, iż Karol Wojtyła wiedział o przypadkach pedofilii w kościele i je tolerował.

Do akcji wkroczyło PiS mówiąc o „kłamliwych zarzutach formułowanych przez
PRL-owską SB. Przy wsparciu PSL i Konfederacji przegłosowano uchwałę „O obronie dobrego imienia Świętego Jana Pawła II”.

Do MSZ w sprawie emisji reportażu został wezwany (zaproszony) ambasador USA Mark Brzeziński, bo TVN jest częścią amerykańskiego koncernu medialnego.

Tak więc PiS akcję obrony Jana Pawła II błyskawicznie włączyło do swojej kampanii wyborczej.

Wynika stąd przestroga, iż postać Jana Pawła II może stać się w wielkiej skali instrumentem walki o władzę w tegorocznej kampanii. Instrumentem wygodnym dla PiS i jego akolitów, m.in. poprzez zwiększoną – nieporównywalnie do ich przeciwników – mobilizację instytucji Kościoła i wierzących.

Następnie pojawiły się broniące – i niekiedy prymitywne – opinie, że wspomniane publikacje i filmy to kolejny zamach na papieża. Najgłośniejsze z nich są wypowiedzi metropolity krakowskiego arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, ale nie brakuje też innych. „Zasługą” Jędraszewskiego jest również blokowanie dostępu do zbiorów kurii krakowskiej dla naukowców i dziennikarzy.

Wyrazem potępienia jakiejkolwiek krytyki Jana Pawła II były masowo organizowane przez diecezje i parafie marsze papieskie w rocznicę śmierci papieża (zmarł 2.04.2005 r.), w których istotny udział wzięły też elity partii prawicowych i konserwatywnych. Centralny marsz zakończył się w warszawskiej archikatedrze św. Jana nabożeństwem i homilią arcybiskupa seniora z Przemyśla Józefa Michalika. Przypomnijmy – tego, który zajadle bronił księdza z Tylawy oskarżonego o pedofilię i ostatecznie skazanego.

W czasie marszów w różnych punktach naszego kraju nie brakowało też chuligańskich ekscesów, wspomnę o bodaj najgłośniejszym z nich: w Łodzi 2 kwietnia 2023 r. pomnik papieża został oblany farbą i w ten sposób zdewastowany.

*

W tym kontekście warto zwrócić uwagę na konfliktotwórczą – w polskiej makroskali – i „przesłaniającą” funkcję politycznej walki o wizerunek Jana Pawła II, która toczy się aktualnie w naszym kraju. W tym relatywnie krótkim okresie ujawniło się kilka różnych wydarzeń, których głośność i publiczny odbiór nie są tylko związane z prowadzoną de facto już od kilku miesięcy kampanią wyborczą do parlamentu.

Zaliczymy do nich poniższe sytuacje.

1. Sprawę kupna zboża z Ukrainy, jego przechowywania, jakości i tranzytu do innych krajów. Dzieje się to w sytuacji zbliżających się letnich zbiorów. Może to potęgować (i potęguje) konflikty z Ukrainą prowadzącą obronną wojnę z Rosją, a także pogarszać i tak złe stosunki Polski z Unią Europejską.

2. Utworzenie przez Sejm specjalnej komisji do badania spraw związków polityków z Rosją w latach 2007–2022. Ma być ona powoływana przez urzędujący aktualnie rząd premiera Mateusza Morawieckiego. Ma otrzymać wielkie uprawnienia włącznie z możliwością pozbawienia skazanych przez nią polityków praw pełnienia funkcji obywatelskich przez 10 lat. Daje to (przynajmniej potencjalnie) rządzącym możliwość wyeliminowania z polityki, choćby przez krótki czas, niektórych działaczy Platformy Obywatelskiej. Najwięcej w tej sytuacji mówi się o Donaldzie Tusku, ale także o Rafale Trzaskowskim i Radosławie Sikorskim. Wejście w życie tej ustawy oznaczałoby drastyczne załamanie i wywołałoby już ostre protesty wielu środowisk opozycyjnych. Można je traktować jako zapowiedź – a w każdym razie gotowość – sfałszowania czekających nas jesiennych wyborów. Co najmniej zaś kolejnych prób ograniczania ich rzetelności.

Nie ma tu miejsca na omawianie kryzysu ekonomicznego – na czele z inflacją – który trapi polską gospodarkę, wielu afer korupcyjnych, a także szerokiego zakresu nepotyzmu. Sprawy te sygnalizowałem zresztą w pierwszej części artykułu.

Natomiast nie chcę powiedzieć, iż przywoływanie przez rządzących osoby Jana Pawła II nie wyczerpuje politycznie funkcji jego wizerunku. Dla wielu obywateli jest on wciąż najwybitniejszym Polakiem w naszych dziejach i odczucia mogą nie mieć nic wspólnego z instrumentalizacją polityczną jego osoby przez rządzących. Wiązać to należy, mimo postępującej laicyzacji, z polską religijnością. A przywołując dowcipną karykaturę rządu ukrywającą się za osobą Jana Pawła II (była to tytułowa strona „Polityki” nr 12 z br. z hasłem Pod Twoją osłonę uciekamy się), nie zapominajmy o złożoności relacji polityka-religia i Kościół.

Świadczą o tym wyniki badań opinii publicznej, których niewielkie fragmenty (głównie CBOS oraz IBRiS) pozwolę sobie przedstawić w kontekście podejmowanej tu problematyki.

Otóż wbrew nadziejom niedowiarków różnej maści i antyklerykałów (do których sam się zaliczam), opublikowanie książki E. Overbeeka i telewizyjnego reportażu M. Gutowskiego nie spowodowało spadku autorytetu Jana Pawła II i Kościoła w Polsce, a nawet można dostrzec symptomy odmiennych zjawisk.

Kilka danych. Według CBOS we wrześniu 2022 r. dobrze oceniało Kościół w Polsce 40 procent, a w marcu br. 48 procent. Odnotujmy jednak spadek w porównaniu z r. 2016, gdy pozytywnie oceniało Kościół 55 procent. Według badań IBRiS po emisji reportażu M. Gutowskiego pozytywne opinie o Janie Pawle II wzrosły z 59 procent (grudzień 2022) do 72 procent (marzec 2023 r.).

Wielu badaczy i komentatorów dostrzega w tym reakcje obronne wielu Polaków, co nie jest w prosty sposób uzależnione od ich nastawień politycznych.

Jan Paweł II jest dla nich człowiekiem z innego wymiaru, stojącym ponad podziałami, a nie po prostu przywódcą religijnym. Stanowi narodowy sukces, prokościelny zaś jest nie tylko twardy elektorat Zjednoczonej Prawicy, lecz znaczna część zwolenników partii opozycyjnych.

*

Zdaniem wielu analityków i komentatorów polskiego życia politycznego racjonalna dyskusja na temat reformowania Kościoła katolickiego i wizerunku Jana Pawła II jest aktualnie niemożliwa. Jest on świętym, ponieważ „kanonizowaliśmy go za życia”, jak powiedział Błażej Kmieciak, były przewodniczący Państwowej Komisji ds. przeciwdziałania wykorzystania seksualnego nieletnich, albo też konserwatystą żyjącym w rzeczywistości sprzed II Soboru Watykańskiego. Oba te stanowiska są na pewien sposób jednostronne, ponieważ nie uwzględniają ogromnej złożoności tego zjawiska.

Aktualnie w Polsce dominują złe emocje i klimat coraz bardziej brutalnej kampanii wyborczej. Na szczęście zdarzają się wypowiedzi w duchu racjonalizmu i „katolicyzmu otwartego”, o czym przekonuje lektura „Polityki”, „Tygodnika Powszechnego”,
„Newsweeka”, „Gazety Wyborczej” i co najwyżej jeszcze kilku periodyków. Tacy autorzy, jak ks. prof. Alfred Wierzbicki, ks. prof. Adam Boniecki, Jerzy Baczyński, Tadeusz Bartoś, Renata Grochal, Stanisław Obirek, Adam Szostkiewicz – nie wymieniłem bynajmniej wszystkich – pokazują zasługi Jana Pawła II, a także kontekstowe i historyczne ograniczenia jego działalności. Do wspomnianych ograniczeń należy z pewnością scentralizowana struktura Kościoła katolickiego, który mimo nawykowych pochwał, instytucji demokratycznych nie lubi i co najwyżej je toleruje. Świadomość tego faktu stała się dość powszechna w okresie pontyfikatu papieża Franciszka, choć budzi to wiele kontrowersji. Patologia pedofilii w polskim Kościele i udział w jej tuszowaniu Jana Pawła II nie wywołały jak dotąd głębszych dyskusji o potrzebie i kierunkach jego reformowania.

Świadomość ta stała się przede wszystkim ważnym elementem życia politycznego, który może silnie wpłynąć na przebieg wyborów parlamentarnych w Polsce. Być może waga innych problemów i czynników, zwłaszcza kryzys ekonomiczny, wykaże daleko większe znaczenie np. kwestiami związanymi z wojną rosyjsko-ukraińską czy konfliktami Polski z Unią Europejską.

Opinię tę formułuję w trybie zdecydowanie hipotetycznym, ostatnie lata bowiem nauczyły mnie ostrożności, gdy pozwalam sobie na prognozy.

Jedno jest pewne, przeżywamy okres przełomowy, a postać Jana Pawła II pojawia się jako pierwszorzędna. Rzecz jasna nie jako honorowy członek PIS-u.

Korzystałem m.in. z: T. Bartoś, Jan Paweł II. Analiza krytyczna, Warszawa 2007; A. Nowak, S. Obirek, Gomora. Pieniądze, władza i strach w polskim Kościele, Warszawa 2021; J. Baczyński, Czy papież wygra wybory?, „Polityka” 2023/13; R. Walenciak, Papież – wyborczy nabój PIS-u, „Przegląd” 2023/12; M. Mazzini, Koniec tęczy. Chile po Pinochecie, Warszawa 2023; E. Overbeek, Maxima culpa. Jan Paweł II wiedział, Warszawa 2023.

Artykuł ukazał się w numerze 2/2023 „Res Humana, marzec-kwiecień 2023 r.” (pod tytułem „Spór o Jana Pawła II”), oraz numerze 3/2023, maj-czerwiec 2023 r. („Sporów o Jana Pawła II ciąg dalszy”).

TAGI

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE ARTYKUŁY

  • ZAPRASZAMY TEŻ DO PISANIA!

    Napisz własny krótki komentarz, tekst na stronę internetową lub dłuższy artykuł
    Ta strona internetowa przechowuje dane, takie jak pliki cookie, aby umożliwić podstawowe funkcje witryny, a także marketing, personalizację i analizy, zgodnie z naszą Polityką Prywatności.
    W każdej chwili możesz zmienić swoje ustawienia przeglądarki lub zaakceptować ustawienia domyślne. Akceptuje politykę prywatności