logo3
logo2
logo1

"Ufajmy znawcom, nie ufajmy wyznawcom"
Tadeusz Kotarbiński

Iran. Bomby a trwałość systemu

Juliusz GOJŁO | 2 marca 2026
Grafika: ©JuliuszGojło

Od pierwszych godzin izraelsko-amerykańskich uderzeń na Iran w przestrzeni medialnej dominowało przekonanie, że likwidacja kluczowych postaci reżimu może doprowadzić do szybkiego zwycięstwa przeciwników władz w Teheranie. Eliminacja najwyższych eszelonów władzy – z ajatollahem Ali Chamenei na czele – miałaby wywołać efekt domina prowadzący do upadku republiki islamskiej.

Ali Chamenei zginął wraz z kilkoma kluczowymi decydentami. Nie musi to jednak oznaczać upadku ani erozji systemu. Irański system polityczny zaprojektowano tak, by zmiany personalne nie naruszały ciągłości instytucjonalnej i ideologicznej. Co więcej, nawet głęboka transformacja polityczna nie musi oznaczać zmiany strategicznych interesów państwa, którego trwanie wykracza poza ramy kilku dekad.

 

System obliczony na trwałość

Dla wielu obserwatorów irański system władzy wydaje się strukturą personalistyczną skupioną wokół najwyższego przywódcy. Stąd przekonanie, że tzw. dekapitacja – eliminacja przywództwa – doprowadzi do paraliżu państwa. To jednak uproszczenie. Urząd najwyższego przywódcy łączy religijną legitymizację, zwierzchnictwo nad siłami zbrojnymi oraz funkcję arbitra w sporach politycznych, lecz system jako całość opiera się na gęstej sieci instytucji.

Rozwiązania te są efektem doświadczeń historycznych. Irańska wyobraźnia polityczna naznaczona jest pamięcią rozpadu państwa po śmierci silnych władców – od upadku dynastii Safawidów po chaos po śmierci Nadir Szaha. Rewolucjoniści z 1979 roku uznali, że państwo nie może ponownie stać się zakładnikiem jednej osoby.

Po rewolucji ajatollah Ruhollah Chomeini stworzył system oparty na kilku wzajemnie kontrolujących się ośrodkach władzy. Zgromadzenie Ekspertów, Rada Strażników, Rada Nadzoru Interesu Państwa (tłumaczenia nazwy tego ciała są wariantowe) czy Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej tworzą rozbudowaną sieć instytucjonalną, której zadaniem jest nie tylko wspieranie Najwyższego Przywódcy, lecz także zapewnienie ciągłości funkcjonowania państwa.

Konstytucja republiki islamskiej przewiduje szczegółowe procedury sukcesji. W razie śmierci przywódcy władzę przejmuje tymczasowa rada złożona z prezydenta, szefa wymiaru sprawiedliwości oraz duchownego wskazanego przez Radę Nadzoru Interesu Państwa. Jej zadaniem jest utrzymanie stabilności systemu do czasu wyboru nowego przywódcy.

Mechanizm ten został skutecznie przetestowany. Po śmierci Chomeiniego w 1989 roku stosunkowo płynnie wyniesiono na stanowisko najwyższego przywódcy Alego Chameneiego – polityka, który, nota bene, nie był powszechnie uznanym autorytetem religijnym. Podobnie po katastrofie śmigłowca w 2024 roku, w której zginął prezydent Ebrahim Raisi, mechanizmy konstytucyjne zostały uruchomione niemal samoczynnie i natychmiast.

 

Pokusa „dekapitacji”

W zachodnim myśleniu o strategii wojskowej wobec Iranu często pojawia się koncepcja wyeliminowania kierownictwa państwa, co miałoby sparaliżować system dowodzenia i doprowadzić do jego załamania. Przykłady są mnożone – by skrócić ich długą listę, wystarczy wspomnieć ten najnowszy: Wenezueli i jej prezydenta Maduro. W przypadku Iranu ta logika nie musi jednak wcale zadziałać.

Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej i aparat bezpieczeństwa są rozbudowanymi, silnie zinstytucjonalizowanymi strukturami o wielopoziomowym systemie dowodzenia. Eliminacja pojedynczych liderów może wywołać turbulencje, lecz nie musi prowadzić do rozpadu państwa.

Historia również skłania do ostrożności. Wojny prowadzone głównie poprzez bombardowania rzadko kończą się zmianą reżimu. W XX wieku udane przypadki narzuconej siłą transformacji politycznej – w Niemcy, Włochy czy Japonia – wymagały długotrwałych wojen lądowych i okupacji. Same bomby państw nie obalają.

 

Zmiana władzy nie oznacza zmiany interesów

Nawet gdyby w Iranie doszło do głębokiej transformacji politycznej, nie musi to oznaczać zmiany strategicznych interesów państwa.

Program jądrowy jest dla wielu Irańczyków symbolem technologicznego rozwoju i suwerenności, a nie wyłącznie projektem militarnym. Równie ważna jest geografia: Iran pozostaje dużym państwem o ambicjach regionalnych, położonym między Zatoka Perska, Azja Centralna i Lewant.

Wreszcie działa pamięć historyczna. W irańskiej świadomości politycznej niezwykle silne pozostaje doświadczenie obalenia premiera Mohammada Mossadegha w 1953 roku po jego decyzji o nacjonalizacji przemysłu naftowego. Operacja Ajax – wspólne przedsięwzięcie CIA i MI6 – utorowała drogę autorytarnym rządom szacha Mohammada Rezy Pahlawiego, a ostatecznie doprowadziła do rewolucji. Dla wielu Irańczyków wydarzenia te stanowią dowód, że nadmierna zależność od zewnętrznych mocarstw kończy się utratą suwerenności.

 

A jeśli nie chodziło o program nuklearny?

Wśród powodów działań wojennych Stany Zjednoczone i Izrael najczęściej wskazuje się powstrzymanie irańskiego programu nuklearnego. Jednak kilka godzin przed rozpoczęciem bombardowań omańskie MSZ – pośrednik w rozmowach – ogłosiło, że negocjacje zakończyły się sukcesem, a Iran zgodził się na tzw. opcję zerową w kwestii nuklearnej. Mimo to został zbombardowany. Oznacza to, że rzeczywisty cel operacji nie był związany wyłącznie z programem nuklearnym.

TAGI

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE ARTYKUŁY

  • ZAPRASZAMY TEŻ DO PISANIA!

    Napisz własny krótki komentarz, tekst na stronę internetową lub dłuższy artykuł
    Ta strona internetowa przechowuje dane, takie jak pliki cookie, wyłącznie w celu umożliwienia dostępu do witryny i zapewnienia jej podstawowych funkcji. Nie wykorzystujemy Państwa danych w celach marketingowych, nie przekazujemy ich podmiotom trzecim w celach marketingowych i nie wykonujemy profilowania użytkowników. W każdej chwili możesz zmienić swoje ustawienia przeglądarki lub zaakceptować ustawienia domyślne.