logo3
logo2
logo1

"Ufajmy znawcom, nie ufajmy wyznawcom"
Tadeusz Kotarbiński

Front medialny

Robert SMOLEŃ | 22 grudnia 2023
Tomasz HOŁUJ, "Dr. J. G. and Friends", technika mieszana na płycie drewnianej, 120x50 cm, 1987 (fragment)

Zawłaszczone media publiczne trzeba było Prawu i Sprawiedliwości szybko odebrać. Jednak sposób, w jaki zabrał się do tego demokratyczny rząd, jest zaskakujący, a wydaje się przy tym niebezpieczny i niepokojący.

PiS zniszczyło mit niezależnych, bezstronnych środków masowego komunikowania, odgrywających rolę czwartej władzy. Szukaliśmy tego świętego Graala przez dwie i pół dekady, czasem zmierzając w stronę ideału, czasem gubiąc azymut. Po 2015 roku te media przekształcono w bezwstydną tubę propagandową grupy trzymającej władzę. Programy informacyjne stały się orwellowsko zakłamane, podporządkowane PR-owskiej strategii partii. Bezczelnie promująca tylko jeden punkt widzenia publicystyka była nie do zniesienia. Wszystkie kanały, anteny i programy w drastyczny sposób straciły widzów i słuchaczy; pozostało ich jednak na tyle wielu, że zunifikowany przekaz nabrał istotnego znaczenia politycznego. Bez wątpienia w znaczącym stopniu przyczynił się do zwycięstw Zjednoczonej Prawicy w latach 2019-2020 i do utrzymania siedmioipółmilionowego zasobu wyborców w ostatnim głosowaniu.

Płynące z ekranów i głośników komunikaty skutecznie podgrzewały nastroje, wywoływały złe emocje i utrwalały korzystne dla ówcześnie rządzących podziały w społeczeństwie. Ten system ma szansę być przedmiotem analiz na zajęciach dla studentów dziennikarstwa i nauk politycznych na świecie. Jego twórcy zostaną postawieni w jednym szeregu z najgorszymi postaciami znanymi z historii.

Po 15 października ton tych mediów, od jakiegoś czasu złowieszczo zwanych narodowymi, uległ zmianie tylko na chwilę; po czym ruszyły one do ataku ze zdwojoną energią. Przywrócenie ich właściwej roli było koniecznością ze względu na odbudowę ładu społecznego oraz dla umożliwienia nowemu rządowi prowadzenia odpowiedzialnej polityki.

Zastanawialiśmy się, jaki klucz (lub wytrych) do drzwi TVP, Polskiego Radia, PAP i siedemnastu regionalnych rozgłośni radiowych znajdzie minister Sienkiewicz. Chyba nikt nie spodziewał się, że podejdzie do nich z łomem. Dobrzy prawnicy są w stanie uzasadnić każde rozwiązanie, ale w tym przypadku zawiłe konstrukcje nie brzmią przekonująco. Podjęte ryzyko jest duże – co będzie, jeśli sąd odmówi wpisania zmian do Krajowego Rejestru Sądowego? Co z zasadą, iż lex specialis derogat legi generali? Więc pielęgnowaliśmy szczególny status publicznych spółek radiowych i telewizyjnych na próżno – można było odwołać się w każdej chwili wprost do kodeksu spółek handlowych?

Jeśli legalność tego rozstrzygnięcia zostanie podtrzymana, każdy następny minister kultury będzie dowolnie wymieniał skład rad nadzorczych i zarządów i dość bezpośrednio wpływał na kształt programów. W przypadku powrotu do władzy kiedyś partii radykalnych zostanie to zrobione z pełną brutalnością – niezależnie od tego, jakie przepisy zostaną teraz wymyślone i wdrożone.

PiS złapało wiatr w żagle. Jego absurdalne argumenty i teorie przez wielu mogą być teraz uznane za uprawdopodobnione.

Sprawa ma jeszcze drugie dno. Słyszeliśmy, że rząd ma gotowe scenariusze, że zastanawia się, który z nich zastosować. Albo były to pomysły niedoskonałe, albo w ogóle ich nie było. Zaś pod presją opinii publicznej władza podjęła kroki najprostsze (i mocno wątpliwe). Wymaga to postawienia fundamentalnego pytania: czy obóz demokratyczny jest naprawdę przygotowany do rządzenia?

TAGI

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE ARTYKUŁY

  • ZAPRASZAMY TEŻ DO PISANIA!

    Napisz własny krótki komentarz, tekst na stronę internetową lub dłuższy artykuł
    Ta strona internetowa przechowuje dane, takie jak pliki cookie, aby umożliwić podstawowe funkcje witryny, a także marketing, personalizację i analizy, zgodnie z naszą Polityką Prywatności.
    W każdej chwili możesz zmienić swoje ustawienia przeglądarki lub zaakceptować ustawienia domyślne. Akceptuje politykę prywatności