logo3
logo2
logo1

"Ufajmy znawcom, nie ufajmy wyznawcom"
Tadeusz Kotarbiński

Exposé Sikorskiego i antyunijna szarża nacjonalistów

Zdzisław Aleksander RACZYŃSKI | 27 lutego 2026
Fot. Res Humana

Informacja o zadaniach polskiej polityki zagranicznej, którą co roku przedstawia w Sejmie szef dyplomacji, powinna, w założeniu, być podstawą do głębokiej debaty parlamentarnej, w której różne racje ucierają się we wspólną rację stanu. Zgody głównych sił politycznych co do najbardziej podstawowych spraw odnoszących się do bezpieczeństwa kraju można było oczekiwać, wziąwszy pod uwagę ogrom wyzwań, wobec których stanęła Polska. Rozpad dotychczasowego ładu międzynarodowego, wojna tuż za wschodnią granicę z ryzykiem jej eskalacji, osłabienie więzi transatlantyckich … wymagałyby wyłączenia egzystencjalnie ważnych problemów ze świętej wojny plemiennej KO-PiS, dwóch przecież prawicowych ugrupowań.

Zwłaszcza, że exposé Radosława Sikorskiego nie odznaczało się szczególną napastliwością wobec opozycji, jeśli się pamięta polemiczne talenty ministra i jego usposobienie. Przeciwnie, przemówienie robiło wrażenie grzecznie przyczesanego pod potrzeby chwili. Dyplomatyczna łagodność sformułowań i szerokie zastosowanie sztuki dyplomatycznych uników dotyczyły przede wszystkim budzących emocje problemów międzynarodowych, a w szczególności kontrowersyjnej polityki obecnej administracji USA. Szef polskiej dyplomacji wykonywał piruety i szpagaty, aby nie urazić przysłuchującego się debacie ambasadora Rose’a i jego pryncypała w Waszyngtonie. Bez ogródek wskazał tego przyczyny – przekonanie o żywotnym znaczeniu dla Polski bycia sojusznikiem USA i pełna zależność obecnie Europy od USA w sferze obronności, bezpieczeństwa i najnowszych technologii. Nie byłby wszakże Sikorski sobą, aby nie przypomnieć Amerykanom, ile dziesiątków miliardów zarobili już w Polsce na sprzedaży uzbrojenia i gazu i podkreślić, że bycie wiernym sojusznikiem nie powinno oznaczać naiwnej łatwowierności.

Nawet prawie niedostrzegalna próba zniuansowania stosunku do Stanów Zjednoczonych w wykonaniu Sikorskiego, działanie niezbędne w kontekście pivotu USA, natychmiast spotkała się z krytyką nacjonalistycznej prawicy, która, wydaje się, na trwałe obsadziła siebie w roli polskiej sekcji trumpizmu.

Najobszerniej potraktował Sikorski temat dla Polski kluczowy – agresję Rosji przeciwko Ukrainie, co jest oczywiste; byłoby niezrozumiałe, jeśliby wojna osmalająca wschodnie granice Polski nie zajmowała naczelnej uwagi szefa dyplomacji. O ile i minister, i wszyscy przemawiający zgodnie potępiali Rosję (można nawet powiedzieć, że mieliśmy do czynienia ze swoistą licytacją, kto bardziej Rosji nie lubi i kto bardziej jej dokopał), o tyle w kwestii wspierania Ukrainy różnice rysowały się wyraźnie. W roznamiętnionym zgiełku zabrakło, jak wymagałyby tego powaga debaty i moment historyczny, głosów prawdziwie analitycznych, uwzględniających różne warianty rozwoju sytuacji na wschodzie i stosowne opcje działań Polski. Szkoda, bo minister Sikorski otworzył drogę do takiej dyskusji, stwierdzając, że wojna na Ukrainie zdecyduje o tym „który podmiot stanie się trzecim – obok Stanów Zjednoczonych i Chin – filarem nowego, globalnego układu sił. Czy będzie to Rosja czy Unia Europejska?”. To kluczowa, chociaż niebezsporna, myśl Sikorskiego: Nadrzędnym celem wojny jest walka o globalną podmiotowość Unii Europejskiej i niedopuszczenie do zdominowania zachodniej części kontynentu euroazjatyckiego przez Rosję. W świetle takiej interpretacji zrozumiała stawałaby się polityka USA, niechętna Unii Europejskiej i w wielu aspektach prorosyjska.

Obronie Unii Europejskiej, jej zasad, jej miejsca w świecie i jej przyszłości, poświęcił Sikorski szczególnie wiele uwagi, bezlitośnie miażdżąc wszelkie idee polexitu i ich nosicieli.  Spotkało się to z krytyką prawicy nacjonalistycznej, która zarzucała ministrowi, że konstruuje nieistniejący problem, a potem z całą siłą go zwalcza. Oczywiście, jest w tym pomysł na uczynienie z kwestii europejskości tematu na przyszłe kampanie polityczne. Niemniej obawy Sikorskiego i sił proeuropejskich przed hasłem polexitu nie są bezzasadne: śmiertelną zarazę należy tłumić w zarodku. Nacjonaliści zapewniają, że „nikt o wyprowadzeniu Polski z Unii na razie nie myśli”. W tym samym duchu wypowiedział się prezydent Nawrocki, zapytany na konferencji bezpośrednio po exposé Sikorskiego. „Na razie”, „w tej chwili”…

Nawrocki rozmawiał z dziennikarzami na tle flag wyłącznie narodowych, uprzątnąwszy wcześniej flagi UE i NATO. Sikorski najpierw kazał ustawić flagi Unii i NATO obok biało-czerwonych, a potem stanął na ich tle.

(Na marginesie: Konferencja prasowa Nawrockiego była pociesznym i bardzo wymownym pokazem wszystkich kompleksów prezydenta. Młody, dopiero raczkujący i uczący się seplenić w polityce międzynarodowej, Nawrocki nadymał się, protekcjonalnie oszczędnie chwalił i pouczał Sikorskiego – wytrawnego, znanego w świecie, doświadczonego polityka i jednego z najdłużej urzędujących ministrów spraw zagranicznych w UE)

Na proeuropejskie deklaracje Sikorskiego politycy opozycji odpowiedzieli antyniemiecką szarżą. Hasło do ataku dał Zbigniew Rau, który w swoich tyradach posunął się do tego, że zażądał od Sikorskiego, aby ten zniszczył gazociąg Nord Stream będący dowodem niemiecko-rosyjskiego spisku przeciwko Polsce. Za antyniemieckim fixum dyrdum, jak je nazwał prof. P.Kowal, kryje się jednak coś więcej niż tylko antyniemieckie obsesje PiS. Niewybredne ataki są kierowane przeciwko Niemcom jako filarowi nośnemu Unii Europejskiej. Atakując Berlin, prawica nacjonalistyczna chce podmyć fundamenty tak znienawidzonej UE, której („na razie”, wobec proeuropejskich sympatii zdecydowanej większości Polaków) bezpośrednio atakować nie wypada. Sprzeciw wobec programu SAFE, pod pretekstem rzekomego uzależnienia wobec Niemiec, jest w istocie dyktowany obawami przed tym, że jest to pierwszy krok do uwspólnotowienia polityki zbrojeniowej, obronnej i w sferze bezpieczeństwa.

Debata, jako całość, była mierna, miałka i przyczynkowa. Niektóre z wystąpień, jak – przykładowo – w wykonaniu prezydenckiego ministra M.Przydacza w ogóle stanowiły kuriozum, dowodzące, że łatwiej urosnąć, niż wyrosnąć z krótkich spodenek. Trzeba przyznać, że samo exposé Sikorskiego też nie było wielkim przemówieniem; minister ma w swoim dorobku nieporównanie donioślejsze mowy. I to nie dlatego, że zabrakło w nim odniesienia do tych czy innych regionów.

(Przykładowo, marszałkowi K.Bosakowi zabrakło w exposé, nie wiadomo dlaczego, … Azji Centralnej. A dlaczego, wciąż przykładowo, nie Indonezji, gdzie mieszka dwukrotnie więcej ludzi niż w sześciu krajach Azji Centralnej łącznie i której PKB jest prawie trzykrotnie wyższy niż łączny PKB tych sześciu państw centralnoazjatyckich?  Sikorski, zachowując powagę, odrzekł marszałkowi, że jego życzenie uwzględni za rok)

Exposé ministra Sikorskiego wiernie odzwierciedlało stan oraz dylematy polskiej polityki zagranicznej i Polski: Zaskoczeni przez tektoniczne zmiany geopolityczne, z ograniczonymi zasobami, niewielkimi zdolnościami adaptacyjnymi i innowacyjnymi, wystraszeni wojną tuż za naszą granicą, wewnętrznie skłóceni nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć adekwatnie na wyzwania ani sformułować alternatywnych interpretacji i wizji. My – jako społeczeństwo i nasze elity, rząd – jako emanacja tego społeczeństwa.  Dramatycznie uwidacznia się to zwłaszcza, kiedy szef dyplomacji występuje w parlamencie. Występuje na tle, które przypomina już to sceny z „Wesela” Wyspiańskiego, już to teatr groteski dnia ostatniego. Wśród starych postrzępionych dekoracji brodzą aktorzy, one i oni, i mocno zaawansowani wiekiem, i ci młodsi pasją słów rekompensujący ubóstwo wieku i refleksji. Wszyscy coś mówią, deklamują, wygłaszają, powtarzając kwestie o dawno przebrzmiałych bitwach i czynach. Nikt nie słucha.

TAGI

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE ARTYKUŁY

  • ZAPRASZAMY TEŻ DO PISANIA!

    Napisz własny krótki komentarz, tekst na stronę internetową lub dłuższy artykuł
    Ta strona internetowa przechowuje dane, takie jak pliki cookie, wyłącznie w celu umożliwienia dostępu do witryny i zapewnienia jej podstawowych funkcji. Nie wykorzystujemy Państwa danych w celach marketingowych, nie przekazujemy ich podmiotom trzecim w celach marketingowych i nie wykonujemy profilowania użytkowników. W każdej chwili możesz zmienić swoje ustawienia przeglądarki lub zaakceptować ustawienia domyślne.