logo3
logo2
logo1

"Ufajmy znawcom, nie ufajmy wyznawcom"
Tadeusz Kotarbiński
Niepokoje cywilizacyjne Jürgena Habermasa

W początkach 2026 roku redakcja „Res Humana” postanowiła urządzić cykl wewnętrznych seminariów (paneli) na temat społeczno-politycznych problemów współczesności. Dynamika wydarzeń w kraju i za granicą, ich nieprzewidywalność, kazały nam zorganizować dyskusje na te tematy i nadać im trwalsze organizacyjne formy. Również i publikacyjne.

Temat drugiej, kwietniowej, takiej konferencji brzmiał: Chaos i dezorganizacja współczesnego świata. Sam zgłosiłem się z referatem pt. Niepokoje cywilizacyjne Jürgena Habermasa inspirowanym niedawno wydaną przez Wydawnictwo Naukowe Scholar jego książką Miało być trochę lepiej… Była to ostatnia jego większa publikacja, wywiad-rzeka przeprowadzona przez uczonych niemieckich w 2004 roku[1]. Można śmiało o niej powiedzieć, iż jest ważna dla zrozumienia biografii ideowej Habermasa, jej ewolucji, którą niektórzy ujmują: od marksizującej lewicy ku lewicowemu liberalizmowi.

Tak się złożyło, że na okres przygotowań do konferencji nałożyła się śmierć J. Habermasa, który zmarł 14 marca 2026 r.

*

Teraz nieco miejsca chciałbym poświęcić jego twórczości, gdyż śmiało możemy go zaliczyć do czołówki intelektualnej światowej humanistyki w drugiej połowie XX i w początkach XXI wieku. Nazwisko Habermasa pojawia się bardzo często w omówieniach historii neomarksizmu, marksizmu zachodniego, postmarksizmu, nowej lewicy, późnej nowoczesności, a najczęściej jako najwybitniejszego przedstawiciela II pokolenia szkoły frankfurckiej (teorii krytycznej). „Gigant” – piszą o nim historycy i inni komentatorzy zaskakiwani jego wszechstronnością, bo nazywać go można filozofem, socjologiem, politologiem, historykiem idei. „Rozmaitość i obfitość jego lektur jest wprost oszałamiająca” – pisał Jerzy Szacki w swej klasycznej Historii myśli socjologicznej[2] i raczej do wyjątków należy zdecydowanie nieprzychylny nowej lewicy Roger Scruton, który stwierdził, iż „Habermas powinien zdobyć się na jakąś własną myśl”, zapominając o tym, że jego erudycja była również materiałem do stworzenia światopoglądowej syntezy. Syntezy, która poznawczo i praktycznie opanuje „nową nieprzejrzystość”. To ostatnie określenie – o ile mi wiadomo – stworzył Habermas i chętnie posługiwał się nim, gdyż trafnie określało ono naszą pogmatwaną współczesność.

*

Określenia szkoła frankfurcka i teoria krytyczna to w praktyce pisarskie synonimy. Pierwsze geograficznie sytuuje środowisko badaczy (myślicieli), drugie zaś stanowi specyfikację stylu uprawiania konkretnych dyscyplin humanistycznych osadzoną w niemieckiej kulturze akademickiej, zaś ze względu na teoretyczne przypisanie Habermasa i jego autoidentyfikację zajmę się nim nieco bliżej.

W lansowanym pojęciu teorii krytycznej szczególną rolę odegrał Max Horkheimer, jeden z organizatorów ośrodka frankfurckiego. Przeciwstawiał on teorię tradycyjną (jest to uporządkowany zbiór hipotez o różnym stopniu ogólności, a akceptujący je badacze nie są samoświadomi jej założeń, implikacji społeczno-politycznych[3]) teorii krytycznej, która charakteryzuje się:

– problematyzacją założeń ontologiczno-epistemologicznych,

– samoświadomością wypełnienia funkcji społecznych, np. legitymizacja władzy, krytyka istniejącego ustroju itp.,

– pewną formą zaangażowania; wynikał stąd postulat, że uczony powinien być obywatelem uczestniczącym w naprawianiu świata, który choć często daleki od etycznych wzorców, jest zasadniczo naprawialny. A więc mamy tu jednoznacznie wyłożony aktywizm.

Postulaty wynikające z założeń teorii krytycznej nie zawsze były identyczne. Jednakże w ogólnych sformułowaniach czołowych przedstawicieli (M. Horkheimer, T.W. Adorno) były akceptowane. Także przez J. Habermasa. I z takim jej pojmowaniem wiązała się u niego koncepcja socjologii i refleksja naukoznawcza, a także aktywność publicystyczna.

Habermas był przekonany o potencjale poznawczym w niej zawartym, który może uczynić z niej dziedzinę refleksji ważną dla formułowania całościowych diagnoz i ludzkiego upodmiotowienia oraz emancypacji. Natomiast praktyce socjologicznej zarzucał on nadmierną specjalizację oraz niedostatek refleksji normatywnej. Można powiedzieć, że kontynuował on tradycje Arystotelesa (m.in. Polityki), pytając o warunki „dobrego życia” społecznego[4].

W twórczości Habermasa – w różnych okresach – istotną rolę odgrywała polemika z pozytywizmem. Nie sprowadzała się ona tylko do statusu socjologii, lecz nosiła ogólniejszy epistemologiczny charakter[5]. Ujmując rzecz zwięźle, odrzucał on typowe dla pozytywizmu przekonanie, iż całość wiedzy, jej właściwy model mieści się w przyrodoznawstwie.

Odrzucał on zarówno naturalizm, jak i antynaturalizm, wyodrębniając różne typy wiedzy związane z ludzkimi interesami (potrzebami)[6] i właściwe dziedziny ich zastosowań:

– empiryczno-analityczne (tu znajdują się stosowane nauki przyrodnicze),

– historyczno-hermeneutyczne (tu znajdują się nauki humanistyczne związane z ludzkim porozumieniem, komunikacją),

– krytyczne (gałęzie wiedzy związane z interesem emancypacyjnym – tu znajdzie się psychoanaliza, marksowska krytyka ideologii i krytyka współczesnego kapitalizmu).

Ta klasyfikacja ulegała rożnym modyfikacjom, podobnie jak w innych kwestiach. Można powiedzieć, że syntezę myśli Habermasa, swoiste opus magnum, stanowi Teoria działań komunikacyjnych (I wyd. 1981 i 1982).

*

Wszystko to wskazuje również na związki Habermasa z oryginalną myślą K. Marksa i marksizmem zachodnim (zwłaszcza G. Lukacs, K. Korsch, A. Gramsci i jego nauczyciele z Frankfurtu). U Marksa cenił on ogromną wrażliwość na ludzką krzywdę, wyzysk i niesprawiedliwość. Cenił również erudycję, rozległość horyzontów, wkład intelektualny w analizach społeczeństw klasowych, a zwłaszcza kapitalizmu wolnokonkurencyjnego[7].

W ocenach twórczości Marksa i jego kontynuatorów Habermas był jednakże daleki od bezkrytycznego zachwytu. Przede wszystkim krytycznie oceniał on pod tym względem „produkcje” realnego socjalizmu, gdzie marksizm pełnił funkcje apologetyczne wobec status quo.

Również ewolucja kapitalizmu w XX w. nakazuje nam powątpiewać w aktualną wartość diagnostyczną pism autora Manifestu komunistycznego[8]. Habermas powątpiewał w to, czy podmiotem reformującym społeczeństwa w kierunku socjalistycznym mogą być współcześni robotnicy, którzy nieźle zaadaptowali się do rozwiniętego kapitalizmu. Rewolucje nie są zatem nieuchronne. Habermas krytycznie odnosił się także do swoistego ekonomizmu obecnego u Marksa, a jeszcze mocniej u niektórych jego kontynuatorów – by przyczyn wszelkich zjawisk społecznych szukać w sferze tzw. bazy ekonomicznej, bowiem empiria społeczna pouczała o pluralizmie ich uwarunkowań[9].

*

Tym samym doszliśmy do problematyki wizji dobrego społeczeństwa, obecnej w pismach przedstawicieli szkoły frankfurckiej i jej kontynuatorów[10]. Sprawa jest złożona z wielu powodów, choćby indywidualnych różnic między jej przedstawicielami i ewolucji poszczególnych krajów kapitalistycznych po II wojnie światowej. Ponadto, zdaniem wielu badaczy, ich twórczość i ich społeczne wizje bywały mgliste, niedookreślone, zachowując pewną formę lewicowości, krytycyzm wobec ustroju kapitalistycznego. W tym zwłaszcza wobec nierówności społecznych, konsumeryzmu, komercjalizacji kultury.

W pełni dotyczy to także Habermasa, którego poglądy w końcowym okresie aktywności nazwać można radykalnym demokratyzmem. Skłonny był on tolerować ustrój daleki od wzorców neoliberalnych, przypominający kraje skandynawskie ze względu na ich egalitaryzm i rozbudowane państwo opiekuńcze.

Oczywiście nie było to spełnienie wszystkich marzeń. Jego publicystyka w końcowym okresie jego twórczości zawiera pomysły zbliżone do propozycji zwolenników tzw. demokracji deliberatywnej. Zaznaczone są tam wyraźnie elementy demokracji bezpośredniej i inne zaliczane zazwyczaj do rozbudowanego społeczeństwa obywatelskiego.

Pamiętajmy także o tym, iż Habermas – i tu słowa mojego podziwu – potrafił łączyć twórczość naukową z rolą obywatela i w różnych okresach swym autorytetem wspierał kontestację studencką, feminizm, ruchy ekologiczne. Witał z satysfakcją pokojowy demontaż realnego socjalizmu. Niepokoiły go skutki rządów D. Trumpa w USA i „logika wojny”, która eksploduje we współczesnym świecie.

Tak więc świat jest pełen niepokojących możliwości, niepokojących alternatyw rozwojowych, a nowe nieprzejrzystości są wciąż przed nami.

 

[1] Byli to Stefan Műller-Doehm i Roman Yos. Tłumaczenie pol. Bogdan Baran.

[2] J. Szacki, Historia myśli socjologicznej, Warszawa 2002, s. 924.

[3] M. Horkheimer, Teoria tradycyjna a teoria krytyczna (I wyd.1937).

[4] Mówiąc w języku E. Fromma, idzie o „zdrowe społeczeństwo”. E. Fromm, The Sane Society (1955).

[5] J. Szacki, Historia myśli socjologicznej, op. cit., rozdz. 22, 6.

[6] Używane przez wielu tłumaczy słowo „interes” nie jest najlepsze. Lepiej oddają sens określenia „cel działania” i potrzeba.

[7] J. Habermas, Próba rekonstrukcji materializmu historycznego (tłum. M. Łukasiewicz) [w:] J. Habermas, Teoria i praktyka, Warszawa 1983 (red. Z. Krasnodębski).

[8] J. Habermas, Miało być…, op. cit., rozdz. 6.

[9] J. Habermas, Próba rekonstrukcji…, op. cit.

[10] S. Tormey, J. Townshend (red.), Od teorii krytycznej do postmarksizmu, Warszawa 2010 (I wyd. 2006).

Artykuł ukazał się w numerze 3/2026 „Res Humana”, maj-czerwiec 2026 r.

Ta strona internetowa przechowuje dane, takie jak pliki cookie, wyłącznie w celu umożliwienia dostępu do witryny i zapewnienia jej podstawowych funkcji. Nie wykorzystujemy Państwa danych w celach marketingowych, nie przekazujemy ich podmiotom trzecim w celach marketingowych i nie wykonujemy profilowania użytkowników. W każdej chwili możesz zmienić swoje ustawienia przeglądarki lub zaakceptować ustawienia domyślne.