Lifting

Czas letniej kanikuły sprzyja zabawom może i atrakcyjnym medialnie, ale próżnym. O ile dzieci nudzą się w czasie deszczu, politycy, media i dotknięci chorobą polityki wyborcy nudzą się podczas wakacji – to ogólnie znana rzecz. Więc aby nas rozbawić, zagrali grę pod nazwą „Zrób sobie partię” – zabawę tak dobrze znaną od kilku dziesięcioleci, że aż nudną.
Tyluż nadwiślańskich mężów stanu i kandydatów na mężów stanu już w nią grało! W ostatnich latach szczególnie aktywni na tej niwie byli PISowcy, wypączkowując z partii-matki w kolejne byty. Wszystkie sczezły.
Wykwit Morawieckiego nie jest więc aż tak oryginalny ani finezyjny. Zwłaszcza, że lider new-PiS niczym od old-PiS się nie odróżnia. Błyskotliwe to było rzucenie Platformy ratunkowej z tonącej AWS , sprawne przemieszczenie się na nią całej kohorty polityków, którzy następnie przekonująco dowiedli wyborcom, że nic wspólnego z AWS nie mieli. Mateusz Morawiecki również zaczął kampanię odklejania, zapewniając, że był opozycją w rządzie przez siebie kierowanym i miał przeciwko sobie TVP, ministra sprawiedliwości oraz inne antypolskie w istocie siły.
Uczeni w politologii dowodzą, że takie polityczne rozmnażanie przez podział jest zjawiskiem naturalnym, ba, nawet pożądanym bo (cytuję jednego z uczonych mężów): „eksternalizują wewnętrzne napięcia występujące w obrębie systemu politycznego, jednocześnie zwiększając zdolność do artykulacji i agregacji preferencji wyborczych”. Zapewne, zapewne…
Ale jakoś tak się składa, że tej „eksternalizacji” i „artykulacji” od kilku dziesięcioleci dokonują ci sami ludzie. Przywdziewają tylko inne kostiumy, nowe sztandary podnoszą i nowe hasła na nich wypisują, po czym udają, że oni sprzed wolty to nie byli oni. Ponieważ jednak mam dobrą pamięć do twarzy i ludzi rozpoznaję po rysach niezmiennych, słowach wypowiedzianych i czynach dokonanych w przeszłości, to jakoś nie bardzo mnie nowe szaty przekonują.
Pamiętam, przykładowo, lidera Rodzin Polskich, jak Rejtanem protestował przeciwko wejściu Polski do UE, wzywał do świętej wojny ze zgniłym Zachodem oraz obrony katolicyzmu i świętej ojcowizny przed zakusami brukselskimi. Pamiętam też wschodzącą gwiazdę lewicy, lidera SLD, gdy bronił świeckiego charakteru państwa i praw pracowniczych. I proszę – dzisiaj obaj są w jednej formacji politycznej. Budujący przykład ekumenizmu politycznego! A pewna posłanka z mocno lewicowej Wiosny zawędrowała tak daleko na prawo, że zapomniała skąd przyszła…
Jeden z ministrów z obecnego rządu (wcześniej – w rządzie PiS) wyraził radość z podziału PiS, mówiąc, że tak bardzo kocha PIS, że chciałby mieć dwa PIS-y. To, oczywiście, budujące, że zaliczany wcześniej do twardej prawicy polityk cytuje powiedzenie socjalisty F.Mitteranda (który powiadał, że „tak bardzo kocha Niemców, że chce mieć dwa ich państwa”), gdyż utwierdza mnie w przekonaniu o ekumenicznych skłonnościach naszych polityków. Chociaż niektórzy nazywają tę skłonność – „za wszelką ceną utrzymać się przy władzy”.
Niby nic złego w takich zmianach. Mówi się, ze tylko krowa nie zmienia poglądów. Być może, być może…
Jeśliby jednak krowa wykonywała takie zwroty, kulbity i piruety, jak nasi wybrańcy, to nie to, że mleko skwaśniałoby jej w wymionach – w ogóle przestałaby je dawać. Więc jakby Mateusza Od Działek i jego kompanionów-milionerów nie przypudrowano, zawsze będą miał przed oczami protestujące kobiety bite pałkami teleskopowymi, arogancję i pogardę dla osób o innych poglądach, przewały i kumoterstwo rządów PIS.