Nowe rządy w partiach politycznych stają przed dylematem, co zrobić z oponentami, którzy się uprzednio ujawnili. Rutynowo mówi się o zasypywaniu podziałów, ale praktyka jest bardziej paskudna niż deklaracje. Gdyby przewrócić wstecz tylko jedną kartę telenoweli o Polsce 2050, ukazałoby się kłębowisko żmij i węży zajadle się kąsających i podgryzających.
...[czytaj więcej]Posłowie Polski 2050 nadal mają muchy w nosie i winią za klęskę wszystkich dookoła, a proza życia brutalnie odsłoniła prawdę. Zawiodła prosta umiejętność dodawania i odejmowania liczb naturalnych i dlatego głosowanie stało się tak pięknie widowiskową klapą, jak u Greka Zorby. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że niecały tysiąc osób to cała Polska 2050.
...[czytaj więcej]Spekuluje się, że premier nie ma już siły i cierpliwości do Polski 2050, partii będącej w rozsypce i nic do koalicji, prócz pretensji, nie wnoszącej. Jedyne, co mówi, także między wierszami, to pomysł stworzenia jednolitego frontu demokratycznego i jednej listy, z PSL i Lewicą, bo ludzie Hołowni się na to nie piszą. Lewica zresztą też niezbyt chętnie.
...[czytaj więcej]Gdyby nie XIX Konkurs Chopinowski, trudno byłoby dziś w Warszawie znaleźć jakiś optymistyczny punkt odniesienia, a na pewno nie na Wiejskiej. Im bardziej rozgrywa się fortepianowy wyścig w Filharmonii Narodowej, tym więcej krąży hiobowych wieści z Izby. Marszałek Hołownia zapragnął osierocić dzieło swojego życia pn. Polska 2050 i przenieść się do Genewy.
...[czytaj więcej]